Znalazłem swoje miejsce
Miałem jedenaście lat, kiedy po raz pierwszy poczułem, że znalazłem coś, co naprawdę jest moje.
Wcześniej próbowałem malarstwa w pracowni plastycznej, ale czułem, że to nie jest moja droga. Kiedy trafiłem do pracowni rzeźby „Korniki” w Młodzieżowym Domu Kultury w Goleniowie i dostałem do ręki dłuto oraz kawałek drewna, wiedziałem:
To jest to, co chcę robić.
Od tamtej chwili minęło ponad pięćdziesiąt lat, a ja wciąż wracam do drewna i dłuta.
Przez te lata zmieniało się moje życie, zmieniały się moje rzeźby i mój sposób patrzenia na świat. Jedno pozostało niezmienne — potrzeba tworzenia.
Najbliższa jest mi rzeźba sakralna. Szczególnie Chrystus Frasobliwy, do którego wracam przez całe swoje życie. W jego twarzy, pochyleniu i milczeniu odnajduję coś, co trudno wyrazić słowami.
Staram się to, czego nie potrafię powiedzieć, wyrazić w drewnie.
Każda z moich rzeźb niesie kawałek mojego czasu, moich uczuć, wiary, radości i trosk. I właśnie tym chciałbym podzielić się poprzez tę stronę.




