Zanim powstały rzeźby, Chrystus musiał ożyć
W 2008 roku pojawiła się myśl: skoro nie mogę jeszcze zrobić rzeźb, zróbmy Drogę Krzyżową żywą.
Przygotowałem dębowy krzyż. W Wielki Piątek odbyła się pierwsza, kameralna Droga Krzyżowa z udziałem miejscowej młodzieży.
W kolejnych latach dołączali następni ludzie, aktorzy i przyjaciele. Z czasem wydarzenie nabrało coraz bardziej realistycznego charakteru i przerodziło się w Misterium Męki Pańskiej.
Pojawiły się pochodnie, tłum ludzi, droga ulicami, Golgota i grób. A potem cisza.
Z roku na rok Misterium stawało się ważnym wydarzeniem dla naszej wspólnoty. Dla mnie jednak było czymś jeszcze więcej.
Coraz mocniej rozumiałem, że nie chodzi tylko o przedstawienie Męki Pańskiej. Chodzi o to, żeby na chwilę zatrzymać się przy Chrystusie i spróbować przeżyć tę drogę razem z Nim.
To doświadczenie przygotowało mnie do stworzenia własnej, naturalnej wielkości rzeźb Drogi Krzyżowej.
Zanim powstały nieruchome postacie, Chrystus musiał ożyć.






Wielki Piątek 6-04-2012
„Dzisiejsza Droga Krzyżowa w Żółwiej Błoci na pewno zostanie zapamiętana przez jej uczestników. Realizm przedstawienia męki Chrystusa porażał swoją dosłownością.
Chrystus naprawdę dźwigał solidny, drewniany krzyż. Szedł boso przez chaszcze na starym cmentarzu, kalecząc stopy. Rzeczywiście był smagany batogami, a reakcje na razy nie były udawane. Przez godzinę, bo tyle trwała Pasja, przeżył prawdziwą mękę.
Oglądane sceny robiły ogromne wrażenie na widzach. Dało się zauważyć, że niektórzy początkowo przerażeni byli realizem oglądanych scen, potem zapewne wytłumaczyli sobie, że to tylko przedstawienie. Na pewno tylko przedstawienie?
W dzisiejszym misterium wzięło udział około dwieście osób, znacznie więcej, niż przed rokiem. W części byli to mieszkańcy Żółwiej Błoci, bardzo dużo było przyjezdnych. Widać było, że wszyscy mocno przeżywają uczestnictwo w misterium. Sprzyjała temu atmosfera miejsca, gdzie się ono odbywało: stary, poniemiecki cmentarz w centrum wsi, z górą gruzów po dawnym kościele, która była symboliczną Golgotą, do tego mrok i światło pochodni rozświetlających ciemności.
Tegoroczne misterium było przygotowane perfekcyjnie. Odpowiednie nagłośnienie, oświetlenie (nie zabrakło pochodni, jak przed rokiem), widać było, że zadbano o każdy szczegół. Sceny męki Chrystusa odegrali członkowie Teatru Krzyk i ich przyjaciele.
W rolę Jezusa wszedł Marek Kościółek.”







